Jak klientki „kombinują”, żeby dostać się na wizytę - kulisy pracy salonu manicure
- Marina Batycka
- 2 gru 2025
- 2 minut(y) czytania
Prowadzenie salonu manicure to nie tylko piękne kolory lakierów, aromat kosmetyków i miła

atmosfera. To także praca z ludźmi i ich kreatywnością… czasem bardzo dużą. Wiele osób naprawdę chce zadbać o siebie i znaleźć termin „na już”, ale niektóre stosują sprytne triki, aby dostać się szybciej lub ominąć zasady systemu rezerwacji.
Oto najczęstsze „strategie”, z którymi salony spotykają się na co dzień — z przymrużeniem oka, ale też z nutą edukacji.
Dwie sytuacje, które najczęściej komplikują grafik w salonie – kulisy codziennej pracy
1. Podwójne rezerwacje online
To jedna z najczęściej spotykanych sytuacji, która potrafi wywrócić grafik do góry nogami.
Niektóre klientki zapisują się na dwa lub trzy terminy jednocześnie, chcąc mieć większą elastyczność. Decyzja „który wybiorę” zapada dopiero w ostatniej chwili — a pozostałe wizyty są po prostu anulowane.
Co to oznacza dla salonu?
stylistka nagle zostaje bez pracy w środku dnia,
wolnego miejsca nie da się już realnie wypełnić,
salon ponosi straty, a harmonogram traci rytm.
Z perspektywy klientki to drobiazg: „Zdecyduję później…”
Z perspektywy zespołu - to realne zaburzenie zaplanowanego dnia pracy.
2. „Jestem zapisana teraz” - choć termin jest za miesiąc
To sytuacja, która zdarza się częściej, niż można by przypuszczać.
Klientka wchodzi do salonu z pełnym przekonaniem i mówi:
„Dzień dobry, mam wizytę na 14:00.”Po sprawdzeniu systemu okazuje się, że rezerwacja faktycznie jest - ale dopiero za cztery tygodnie.
Czy to pomyłka? Niekiedy tak.
Ale coraz częściej wygląda to na próbę „zmieszczenia się” w napiętym grafiku, szczególnie gdy padają słowa:
„Przejechałam pół miasta…”
„Nie mogę wrócić bez zrobionych paznokci.”
„Czy naprawdę nie da się nic zrobić?”
W takich chwilach salon staje przed dylematem:chcemy pomóc, więc przesuwamy inne wizyty, szukamy rozwiązań, czasem reorganizujemy cały kalendarz.
Niestety, ta elastyczność bywa nadużywana.
Dlaczego o tym mówimy?
Nie po to, żeby kogoś oceniać, ale żeby pokazać drugą stronę pracy salonu.
System rezerwacji jest po to, żeby:
stylistki miały stabilność pracy,
klientki były obsługiwane na czas,
nikt nie tracił dnia z powodu odwołanych w ostatniej chwili wizyt.
Każda kreatywna metoda „wejścia na siłę” oznacza, że inna klientka traci swoje miejsce, a stylistka zostaje bez pracy - albo musi nadrabiać w pośpiechu.





Komentarze